Jesteś tu:  Uroda » Makijaż » Kosmetyki - nowości, rankingi, recenzje » Paletka cieni Lancome Blondette Fatale

Paletka cieni Lancome Blondette Fatale

Warto mieć w swojej toaletce choć jeden kosmetyk, który pasuje do każdego typu makijażu, jest wielofunkcyjny, luksusowy, a przy tym jest wykonany tak precyzyjnie, z dbałością o każdy, najmniejszy szczegół. Taka właśnie jest paletka cieni Lancome Blondette Fatale –  sprawdź, co dokładnie się w niej kryje.

(źródło zdjecia: http://www.lancome-usa.com/)


Marka Lancome produkuje kosmetyki luksusowe, w których dba się nie tylko o jakość produktu, ale i o jego piękne i staranne wykończenie – w przypadku paletki o nazwie Les Ceillades odc.2 Blondette Fatale jest to całokształt paletki (wygodne lusterko, schowek na pędzelki) oraz ozdobne tłoczenia w kształcie róży na jednym z cieni. Niby szczegóły, ale która z nas ich nie lubi?

Kupując paletkę cieni Lancome otrzymujemy kosmetyk szczelnie zapakowany w tekturowe pudełeczko, w którym jest także informacja dotycząca kosmetyku i jego sposobu użytkowania. Sama paletka jest bardzo starannie wykonana, cienie są w niej mocno osadzone, nie ma mowy o ich kruszeniu, czy obsypaniu, nawet przy upadku, czy transporcie. Cienie są dodatkowo zabezpieczone folią, dzięki czemu z łatwością możemy utrzymać lusterko w czystości. 

Do cieni dołączone są trzy aplikatory – dwa w gąbeczce (do aplikacji cieni do powiek) oraz pędzelek o sztywnym włosiu do podkreślania brwi. 

W tym miejscu warto wspomnieć, że paletka Blondette Fatale posiada cienie, które można stosować nie tylko do podkreślania powiek, ale i brwi.

I tak, w palecie mamy cztery odcienie, wszystkie utrzymane w tonacji brązów – jeden, najciemniejszy cień jest matowy, dwa brązy mają satynowe wykończenie, natomiast najjaśniejszy odcień – perłowe.

Każdy z cieni ma wagę 0,7 gram. Jest to stosunkowo niewiele, ale bardzo dobra pigmentacja cieni gwarantuje w tym przypadku dużą wydajność.

Żeby dokładnie poznać paletkę Blondette Fatale warto przyjrzeć się wszystkim cieniom z bliska. Oto jak się przedstawiają pojedynczo i razem, w zestawieniu.

(Cienie nie mają nazw, więc posłużę się numerkami, które im przypisałam. Na górze są zdjęcia przestawiające cienie w świetle dziennym, a  na dole zdjęcia zrobione lampą błyskową).
 
1 cień z paletki ma kolor gorzkiej czekolady – to ciemny, klasyczny brąz. Jest w zupełności matowy, pigmentacja jest bardzo dobra, choć cień (w stosunku do pozostałych) jest dość suchy i może lekko pylić podczas aplikacji. Cień nie ma żadnych drobinek, nadaje się więc najlepiej do podkreślania brwi lub ewentualnie do podkreślania zagłębienia powieki.


 
Cień nr 2 to piękny, klasyczny, jasny brąz – i choć w paletce wygląda na odcień niemal cielisty, na powiekach jest ciemniejszy (do tego stopnia, że nadaje się również do podkreślania zagłębień). Pigmentacja jest wśród wszystkich cieni najsłabsza. Cień ma bardziej zwartą konsystencję od swojego poprzednika, nie obsypuje się.

To odcień o wykończeniu satynowym.

 


Cień nr 3, jako jedyny ma tłoczenie w kształcie róży. Jest zdecydowanie lepiej napigmentowany od swojego poprzednika.

Kolor to brąz w ciepłej tonacji, z domieszką złotych drobinek, o satynowym wykończeniu. Ma dość miękką konsystencje, nie obsypuje się.

 

Ostatni z cieni (nr 4) to w moim odczuciu najładniejszy odcień z całej paletki  Blondette Fatale. To perłowy, mocno błyszczący bardzo jasny róż ze srebrnymi drobinkami. Ma najbardziej miękką ze wszystkich konsystencję, łatwo aplikuje się go na powieki, jednak drobinki mogą trochę się obsypywać. Cień bardzo mocno rozświetla powiekę, może być zbyt błyszczący do makijażu dziennego.

(Zdjęcie po lewej stronie przedstawia cienie w świetle dziennym, a po prawej – z użyciem lampy błyskowej).

Odcienie mają różne tonacje (chłodne, ciepłe), w związku z tym paletka powinna odpowiadać osobom, o różnych typach urody i kolorach oczu. Należy jednak wziąć pod uwagę to, że cień nr 1 do podkreślania brwi może być zbyt ciemny dla naturalnych blondynek o jasnej oprawie oczu.
 Na zdjęciu makijaż z wykorzystaniem paletki Blondette Fatale – brwi podkreślono cieniem nr 1, na całej powiece jest odcień nr 4, w górnych partiach powiek odcień 2, a w zagłębieniach 3.

Podsumowanie

W paletce Lancome znajdziemy cztery cienie, wśród których jedne cechują się lepszą pigmentacją, inne zaś większą łatwością w aplikacji i nieobsypywaniem. Wszystkie cienie, poza odcieniem nr 1 do podkreślania brwi, są bardzo miękkie, mocno błyszczące. Nakłada się je z łatwością, choć akcentowanie różnić pomiędzy odcieniami (np. w makijażu smoky) jest dość trudne i niewyraźne, ze względu na bardzo miękką konsystencję cieni.

Warto także wspomnieć co nieco o całokształcie paletki – jej wykończenie i układ to spora zaleta Blondette Fatale. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest lusterko, a także miejsce na aplikatory. One same nie są najlepszej jakości (jak to zwykle bywa z aplikatorami dołączanymi do palet) ale podczas poprawek w ciągu dnia, czy podróży mogą być bardzo przydatne.

Paletka Lancome sprawdzi się zarówno do makijażu dziennych (należy jednak uważać, by nie nakładać cieni zbyt obficie) i do wieczorowych. To naprawdę dobrej jakości kosmetyk, który po prostu przyjemnie jest mieć w swojej kosmetyczce. Z pewnością istnieją tańsze zamienniki paletki o podobnym układzie barw, a nawet podobnej jakości – warto mieć to na uwadze podczas ewentualnego zakupu. Ja jednak polecam paletkę, szczególnie, że jakość cieni jest naprawdę zadowalająca – dobrze się je aplikuje, choć przyznam, że wymaga to odrobiny wprawy i dobrej jakości pędzelków.

Bez bazy wytrzymują na powiekach spokojnie cały dzień (ok 8-10), z bazą jeszcze dłużej.

Łatwość aplikacji: 3/5
Efekt po nałożeniu: 5/5
Trwałość: 5/5
Stosunek ceny do jakości: 4/5
Ocena ogólna: 4/5

Koszt paletki to około 170 złotych. Do kupienia w drogeriach, które prowadzą sprzedaż kosmetyków Lancome (np. Douglas, Sephora).

 

Testowała: Beata Łuniewska

StrefaKobiety.pl

redakcja@strefakobiety.pl



schowek
do schowka
poleć
poleć znajomemu


    Get Adobe Flash player